Wiosenne pokusy nie polegają bynajmniej wyłącznie na wygrzewaniu się w promieniach słońca. Fińska wiosna obfituje niestety w rozmaite dziwne tradycyjne specjały wielkanocno-walpurgisowe, których oczywiście trzeba spróbować, skoro to pierwsza fińska wiosna... Dlatego dzisiaj mniej sportowo, a bardziej dietetycznie (ku przestrodze ;)) Poniżej przedstawiam subiektywny wybór najdziwniejszych fińskich specjałów sezonowych.
Mämmi to coś, czemu należy się pierwsze miejsce w rankingu dziwactw spożywczych, zarówno ze względu na smak, jak i sam wygląd. Wbrew pozorom, ta ciemno-brązowa paciaja nie ma nic wspólnego z lukrecją! Jest to deser z mąki żytniej i słodu, doprawiony niewielką ilością soli. W efekcie lepkie i strasznie słodkie coś daje się jeść wyłącznie w niewielkich ilościach. Dodatek lodów waniliowych lub bitej śmietany poprawia jakość doznań smakowych :) Zainteresowani mogą sobie zrobić mämmi w domu - tu jest przepis >> Kaloryczność: 208 kcal w 100 g produktu.
Tippaleipä to coś w rodzaju polskich faworków. Trochę bardziej twarde i wysmażone w innym kształcie, ale w smaku bardzo podobne, tak samo posypane cukrem pudrem. W krajach anglojęzycznych odpowiednikiem jest funnel cake. Jedzenie bez rozłożonej na kolanach gazety albo olbrzymiego talerza grozi zasypaniem okruchami całego mieszkania, siebie, futerka kotów i wszystkiego, co tylko znajdzie się w promieniu paru metrów. Kaloryczność: ok. 400 kcal w 100 g produktu.



Mammi mnie nie przekonuje, ale pasha ala jogurt i to trzecie coś, czego nie da się wymówić wyglądają zachęcająco :-)
OdpowiedzUsuń na zawszetak, tak. Mam tak samo, jak Emilia :)
OdpowiedzUsuń na zawszeI narobiłaś mi apetytu ;)
Mämmi jest całkiem niezłe, jak się doda drugie tyle lodów waniliowych (odkryłam po wielu próbach jedzenia BEZ lodów ;))
OdpowiedzUsuń na zawszeJutro chyba wyciągnę letnie ciuchy i zobaczę, w ile z nich się nie mieszczę...
Tippaleipa wygląda(ją?) jak pudrowane dżdżownice:) Ja (w ramach pogoni za zdrowszym odżywianiem) ciągle usiłuję znaleźć idealny przepis na razowe muffiny. Właśnie wyciągnęłam kolejną próbę z piekarnika. Trochę uciekły z papilotek...ale już zaliczyłabym je do kategorii 'jadalne'.
OdpowiedzUsuń na zawszeRazowe muffiny? Brzmi dość oksymoronicznie...
OdpowiedzUsuń na zawszeNie jestem pewna, czy istnieje taka siła, która byłaby w stanie zmusić mnie do upieczenia czegokolwiek ;)
Aha - uprzejmie informuję, że nie usunęłam poprzednich komentarzy, przedwczoraj Blogger miał zły dzień i trochę im się posypało na serwerach...
OdpowiedzUsuń na zawszeFaktycznie, pokusa nr 3 wygląda jak rodem z Dalekiego Wschodu a nie bliskiej Finlandii :-) Spróbowałabym wszystkich trzech, bo lubię testować nowe smaki. Moją wiosenną polską pokusą jest ostatnio twarożek z mega ilością szczypiorku i rzodkiewek ale odkryłam też (na swoją zgubę) Granolę o smaku Cappucino i czekolady i powiem szczerze że z porannym jogurtem wchodzi super.
OdpowiedzUsuń na zawszeA co to jest Granola??
OdpowiedzUsuń na zawszeOgólnie rzecz biorąc to muesli tylko takie prażone i na bogato ;-) bardziej słodkie i kaloryczne niż sam mix płatków zbożowych
OdpowiedzUsuń na zawszehttp://pl.wikipedia.org/wiki/Granola
Przed intensywnym treningiem jak znalazł :)
o, a ja byłam pewna, że Granola to nazwa jednego z produktów Sante :) a to po prostu rodzaj płatków. Sałatka owocowa z granolą - mniam
OdpowiedzUsuń na zawszeTippi-coś-tam wygląda jak mózg - robi wrażenie!
OdpowiedzUsuń na zawszeNie lubię tej całej paschy ale deserek jest pyszny...zawsze zalewam go sobie odrobiną śmietany kremówki ale nie ubitej i jest super;)
OdpowiedzUsuń na zawsze