W piątek stopniał ostatni kawałek lodu na naszym jeziorze, a śniegu trzeba się dobrze naszukać w głębokim cieniu, żeby zobaczyć niewielkie pozostałości po zaspach. Niedawno widziałam stadko jemiołuszek, a jak dobrze pójdzie, to może za tydzień zakwitną forsycje. Świat nie-zimowy wygląda zupełnie niesamowicie - bardzo dawno takiego nie widziałam... Co nie zmienia faktu, że w nocy było -3, a teraz jest 5°C i już wiem, że pośpieszyłam się z odkładaniem rękawiczek na przyszły sezon.
Niebieganie
Doszłam do etapu, kiedy możliwości aerobowe pozwalają mi przebiec 5-6 km bez przechodzenia do marszu. Niestety ścięgna Achillesa aktywnie korzystają z prawa veta i najczęściej kończy się na Finnish walking przeplatanym truchtem. No i po 3 wyjściach w jednym tygodniu w kolejnym tygodniu mogę zrobić co najwyżej 2.
BodybuildingPostanowiłam się ładnie zestarzeć, więc siłownię odwiedzam regularnie, co pewnie przynosiłoby lepsze rezultaty, gdybym więcej uwagi poświęciła przygotowaniu posiłków... Jednak od stycznia nastąpił pewien postęp, mianowicie odjęłam sobie 4 cm w miejscu po talii i ze 2 kg z ogólnej masy ciała. Procent BF jakoś ciągle zapominam sprawdzić - może to i lepiej, kto wie.
Iyengar i otłuszczone rzepki kolanowe
Oczywiście nie da się powiedzieć, że w procesie samodoskonalenia cielesnego osiągnęłam wszystko ;) Dotkliwie przypomina mi o tym widok uniesionych rzepek kolanowych, ginących pod dziwnymi wałeczkami miękkiej tkanki, której rok temu na pewno tam nie było. Widok ten zawdzięczam lekcjom jogi, na które chodzimy 3 razy w tygodniu. Wreszcie nadarzyła się okazja, żeby chodzić na jogę Iyengara - dużo bardziej popularna jest tutaj ashtanga, na którą jestem za leniwa (poza wrażeniem, że 'to nie to').
Osama i Obama
Prezydentowi Obamie i innym politykom się specjalnie nie dziwię, bo wiadomo, budują swój polityczny kapitał i trudno oczekiwać, że będzie inaczej. Motłoch też rządzi się swoimi prawami. Zdegustowała mnie jednak reakcja dziennikarzy. Do wczoraj wydawało mi się, że żyjemy w cywilizowanym świecie, gdzie nie tylko prawodawstwo, ale i kultura wolne są od potrzeby bezpośredniej zemsty. Fakt, że od rana świat świętuje samosąd, nazywając go słowem justice, wytrącił mnie z równowagi.
Czasobrak, komputerowstręt i język fiński
Któregoś dnia po 3 godzinach spędzonych przed komputerem ze zdumieniem odkryłam, że nie mogę powiedzieć, iż cokolwiek zrobiłam w dosłownym znaczeniu tego słowa, za to bolą mnie plecy i oczy, a życia zostało o 3 godziny mniej. Zredukowałam więc - z niemałym trudem - listę subskrypcji blogów i newsów do liczby dwucyfrowej, a nawet przez jakiś czas nie chciało mi się w ogóle ich czytać. W kwietniu zaczęłam się uczyć fińskiego, czyli języka posiadającego 15 przypadków i nie znającego głoski 'b' (nie są to bynajmniej jedyne dziwne cechy, które go charakteryzują). Właściwie w planach było, że ktoś będzie to robił za mnie, tzn. że będę chodziła na kurs i mnie nauczą, ale okazało się, że po pół roku w Finlandii niechcący przestałam być na poziomie 0 i muszę zdać egzamin na inny kurs. Więc próbuję uczyć się sama. Małż wykazuje podejście bardziej analityczne i na razie oddaje się rozważaniom, czy warto uczyć się języka, którym mówi niecałe 5 milionów ludzi.
Podsumowując
Postaram się pozbierać, zorganizować, przezwyciężyć komputerowstręt i pisać częściej.

Brakowało mi Twoich postów, więc cieszę się, że wróciłaś. Jeśli chodzi o Obamę i Osamę, mam w zasadzie takie same przemyślenia.
OdpowiedzUsuń na zawszePS. Chyba muszę odgrzebać rękawiczki, bo miałam sine łapy po powrocie ze spaceru z Ironmanem :-/ A jeszcze w sobotę chodziłam w klapkach.
PS2. Mój brat uczył się kiedyś fińskiego i widziałam podręczniki do nauki tego, emmm, melodyjnego języka... Powiem tak: powodzenia!
ale podobno finski jest b trudny, to moze potraktowac nauke jako gimnastyke umyslowa i za cel postawic uczenie sie, nie nauczenie sie.
OdpowiedzUsuń na zawszeco do rzepek, rozumiem Cie, to pierwsze miejsce, w ktorym mi sie doklada
Też wytrącił mnie z równowagi fakt świętowania zabicia człowieka. Zresztą ilu zwykłych niewinnych ludzi poniosło śmierć w ramach działań odwetowych przeciw terroryzmowi...
OdpowiedzUsuń na zawszeSkąd wzięłaś moja fotkę ze sztangą zamieszczoną w poście ;)pozdrowaśki
Marto, wreszcie. Mnie też brakowało twoich informacji, przemyśleń. Na koci wątek nie zaglądam, ale jestem ciekawa, co u futrzaków.
OdpowiedzUsuń na zawszeBody Building - gratki!
Joga - ten właśnie rodzaj też najbardziej mi odpowiadał. Uwielbiam. Szkoda, że niestety w moim klubiku tego nie ma :(
Futrzaki mają się doskonale, wstają o świcie i zmuszają mnie do tego samego...
OdpowiedzUsuń na zawszeDobra, dobra, Tete, Twoje zdjęcia to wszyscy widzieli i wiedzą, że wcale tak nie wyglądasz :)
Coż, łatwy fiński nie jest, ale polski też nie :) Chciałabym kiedyś móc się w nim porozumiewać. Kiedyś - za X lat... Na razie mam poczucie, że strasznie się odzwyczaiłam od samego procesu uczenia czegokolwiek...