Oscar Pistorius poprawił wczoraj życiówkę na 400 m, osiągając wynik 45,61'' - inaczej mówiąc, od udziału w igrzyskach olimpijskich w Londynie 2012 dzieli go tylko kilka setnych sekundy i decyzja urzędników.
Nie byłoby w tym nic ciekawego, gdyby nie fakt, że Pistorius jest w jakimś sensie niepełnosprawny - w dzieciństwie amputowano mu obie nogi i porusza się na protezach, wykonanych z włókna węglowego. "Niepełnosprawny" piszę z wahaniem, bo wynik wskazuje na to, że jest sprawniejszy od przeciętnego dwunogiego człowieka. Startował wielokrotnie w paraolimpiadach, ustanawiając kolejne sprinterskie rekordy świata, ale jego celem jest udział w olimpiadzie dla pełnosprawnych.
W czym problem? Dlaczego biegacz z takimi osiągnięciami nie miałby wziąć udziału w największych zawodach świata? Otóż wiele osób jest przekonanych, że niepełnosprawność Pistoriusa w rzeczywistości działa na jego korzyść - podobno protezy pozwalają mu stawiać dłuższe kroki i jednocześnie zużywać mniej energii. Rozumiem obawy przeciwników (chociaż nikt nie udowodnił, że istotnie protezy poprawiają rezultaty południoafrykańskiego biegacza). Ale z drugiej strony, gdzieś poza przyziemnym aspektem całej sprawy - czyli walką o podium, sławę, pieniądze - jest też miejsce na szacunek dla takich wyników. Przecież są niezwykłe i tak, nawet jeśli w jakimś ułamku sekundy jest to zasługa protez. Przypomina to trochę spór Justyny Kowalczyk z Marit Bjørgen...
Nie jestem pewna, jakie racje się tu ścierają i kto powinien wygrać: idea fair play, tradycja igrzysk - walki tych najlepszych, silnych i pięknych nadludzi - czy ambicje / marzenia jakiegoś jednego przypadkowego człowieka. Za którym też pewnie stoi menedżer, reklamodawcy, koncerny sportowe itp., żeby nie było tylko ckliwie i idealistycznie...
Jakoś nie mogę zdecydować, co tutaj powinno być na pierwszym miejscu, jakie argumenty się liczą, a jakie są zupełnie nieważne. A jak Wam się wydaje?
Foto autorstwa E. Pálssona na licencji CC-BY-0.2.

Z całym szacunkiem i podziwem dla Oscara, ale mam nadzieję, że do Igrzysk go nie dopuszczą. Po pierwsze trudno, aby włókna węglowe rywalizowały z włóknami mięśniowymi innych biegaczy. Moim zdaniem taka rywalizacja nie byłaby do końca fair, a po drugie....jeżeli pozwoli się jednemu to zaraz pojawią się następni i następni. Dla niepełnosprawnych są Igrzyska Paraolimpijskie i niech tak pozostanie.
OdpowiedzUsuń na zawszeNo właśnie, co będzie, jak później kolejni paraolimpijczycy będą chcieli brać udział w olimpiadach? I to wszystkich dyscyplin? Poza tym jaki sens ma rywalizacja jego protez z nogami innych zawodników? Jestem przeciw.
OdpowiedzUsuń na zawszeNo tak, przyzwyczailismy sie, ze protezowanie to proba odtworzenia niedosciglego naturalnego idealu i ze zawsze jest tylko nedzna podrobka. Sztuczne oko, peruka, sztuczna szczeka. A tutaj prosze - supernogi.
OdpowiedzUsuń na zawszeNie da sie z nimi, tak jak z siedmiomilowymi butami, konkurowac.
Tak, w sumie macie rację.
OdpowiedzUsuń na zawszeAle... czy to na pewno jest takie proste?
Niepełnosprawni byliby dopuszczeni do udziału w igrzyskach, gdyby osiągnęli odpowiednie minima (czyli wyniki na poziomie zdrowych, pełnosprawnych olimpijczyków). Tzn. nie ma chyba żadnego zapisu określającego, że olimpiada jest dla zdrowych i jak ktoś nie ma nogi albo nerki, albo ma grypę czy raka, to nie może wziąć udziału - wymagałoby to określenia, od jakiego stadium zaczyna się niepełnosprawność (brak którego organu itp.). Może - o ile osiągnie odpowiednie wyniki sportowe.
No i Pristorius osiąga. Czyli powodem niedopuszczenia mogłoby być wyłącznie to, że wyniki osiąga dzięki protezom. Czyli - na zdrowy rozsądek - należałoby udowodnić, że gdyby miał nogi, to biegałby gorzej niż na protezach. A tego udowodnić się nie da. Wierzymy w to, bo ktoś tak zasugerował. Nikt nie wie, jak jest naprawdę.
To jeden aspekt.
Drugi ma trochę wspólnego z tym, co pisze Emilia. Bo co właściwie by się stało, gdyby w olimpiadach brali udział paraolimpijczycy? I to wszystkich dyscyplin? Jeśli osiągaliby wyniki porównywalne z innymi zawodnikami - chyba nic. Nasz (współczesny) świat utrzymuje, że wyrósł z dzielenia ludzi na białych i nie-białych, mężczyzn i kobiety, hetero - i homoseksualnych, zdrowych i niepełnosprawnych (czyli nie odmawia tym drugim praw społecznych). Czy rzeczywiście igrzyska olimpijskie mają być świętem nadludzi - ideałów bez skazy?
Nadal nie mam zdania w kwestii Pistoriusa. Z czysto sportowego punktu widzenia jestem na nie, ale w kontekście "ogólnohumanistycznym" - już niekoniecznie.
tylko ze takie protezy to raczej wspomaganie
OdpowiedzUsuń na zawszei wychodzi na to, ze Pistorius mimo swojej niepelnosprawnosci jest w pewien spoosob nadsprawny
Oczywiście, że wspomaganie. Wykluczają one jakiekolwiek urazy, przeciążenia, naciągnięcia, skurcze, a już z pewnością nie "działają" jak prawdziwa noga. Nie wiem jak zbudowana jest proteza, ale trudno uwierzyć mi w to, że na nogach z włókna węglowego biega się tak samo jak na tych zbudowanych ze skóry, kości i mięśni. Nie ma co prawda żadnych dowodów, ani na pozytywy, ani negatywny wpływ protez na osiągane wyniki, ale to tylko kolejny arument na "nie". W sporcie nie ma miejsca na przypuszczenia, a pewności w tej kwestii nie będzie raczej nigdy...Trzymam kciuki za zdrowy rozsądek panów z MKOl-u!
OdpowiedzUsuń na zawszeWłaśnie się zabierałem do napisania notatki o Oskarze. Jego historia jest niezwykła. Ale czy powinien startować w Olimpiadzie ciężko powiedzieć.
OdpowiedzUsuń na zawszeJego protezy czynią z niego trochę cyborga. Jeśli go dopuszczą do startu to zaraz znajdą się tenisiści z filtrami w oczach i bokserzy z ołowianymi protezami dłoni.
Z całym szacunkiem do jego osoby to jednak wszyscy biegacze powinni biegać na takich samych nogach, jakkolwiek głupio to nie brzmi :)
Też mam mieszane uczucia...
OdpowiedzUsuń na zawszeWydaje mi się, że jednak chodzi o to jaka przypadłość świadczy o niepełnosprawności. Gdyby chłopak nie miał ręki, to nikt by jego udziału w biegach pewnie nie kwestionował. Natalia Partyka, która urodziła się bez jednego przedramienia, gra w tenisa stołowego na poziomie olimpijskim i z pełnosprawnymi i z niepełnosprawnymi zawodniczkami. Nie ma protezy. Jest jeszcze niepełnosprawna pływaczka, Natalie du Toit, która straciła nogę w wypadku i też ściga się z pełnosprawnymi i to chyba odpinając protezę. W przypadku Pistoriusa ja bym była chyba na nie, niezależnie od tego jak bardzo podziwiam jego zawzięcie.
OdpowiedzUsuń na zawsze