25 marca 2011

Bieganie metodą Pistoriusa

Oscar Pistorius poprawił wczoraj życiówkę na 400 m, osiągając wynik 45,61'' - inaczej mówiąc, od udziału w igrzyskach olimpijskich w Londynie 2012 dzieli go tylko kilka setnych sekundy i decyzja urzędników.

Nie byłoby w tym nic ciekawego, gdyby nie fakt, że Pistorius jest w jakimś sensie niepełnosprawny - w dzieciństwie amputowano mu obie nogi i porusza się na protezach, wykonanych z włókna węglowego. "Niepełnosprawny" piszę z wahaniem, bo wynik wskazuje na to, że jest sprawniejszy od przeciętnego dwunogiego człowieka. Startował wielokrotnie w paraolimpiadach, ustanawiając kolejne sprinterskie rekordy świata, ale jego celem jest udział w olimpiadzie dla pełnosprawnych.

W czym problem? Dlaczego biegacz z takimi osiągnięciami nie miałby wziąć udziału w największych zawodach świata? Otóż wiele osób jest przekonanych, że niepełnosprawność Pistoriusa w rzeczywistości działa na jego korzyść - podobno protezy pozwalają mu stawiać dłuższe kroki i jednocześnie zużywać mniej energii. Rozumiem obawy przeciwników (chociaż nikt nie udowodnił, że istotnie protezy poprawiają rezultaty południoafrykańskiego biegacza). Ale z drugiej strony, gdzieś poza przyziemnym aspektem całej sprawy - czyli walką o podium, sławę, pieniądze - jest też miejsce na szacunek dla takich wyników. Przecież są niezwykłe i tak, nawet jeśli w jakimś ułamku sekundy jest to zasługa protez. Przypomina to trochę spór Justyny Kowalczyk z Marit Bjørgen...

Nie jestem pewna, jakie racje się tu ścierają i kto powinien wygrać: idea fair play, tradycja igrzysk - walki tych najlepszych, silnych i pięknych nadludzi - czy ambicje / marzenia jakiegoś jednego przypadkowego człowieka. Za którym też pewnie stoi menedżer, reklamodawcy, koncerny sportowe itp., żeby nie było tylko ckliwie i idealistycznie...

Jakoś nie mogę zdecydować, co tutaj powinno być na pierwszym miejscu, jakie argumenty się liczą, a jakie są zupełnie nieważne. A jak Wam się wydaje?

Foto autorstwa E. Pálssona na licencji CC-BY-0.2.

9 komentarze:

  1. Z całym szacunkiem i podziwem dla Oscara, ale mam nadzieję, że do Igrzysk go nie dopuszczą. Po pierwsze trudno, aby włókna węglowe rywalizowały z włóknami mięśniowymi innych biegaczy. Moim zdaniem taka rywalizacja nie byłaby do końca fair, a po drugie....jeżeli pozwoli się jednemu to zaraz pojawią się następni i następni. Dla niepełnosprawnych są Igrzyska Paraolimpijskie i niech tak pozostanie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. No właśnie, co będzie, jak później kolejni paraolimpijczycy będą chcieli brać udział w olimpiadach? I to wszystkich dyscyplin? Poza tym jaki sens ma rywalizacja jego protez z nogami innych zawodników? Jestem przeciw.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. No tak, przyzwyczailismy sie, ze protezowanie to proba odtworzenia niedosciglego naturalnego idealu i ze zawsze jest tylko nedzna podrobka. Sztuczne oko, peruka, sztuczna szczeka. A tutaj prosze - supernogi.
    Nie da sie z nimi, tak jak z siedmiomilowymi butami, konkurowac.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Tak, w sumie macie rację.

    Ale... czy to na pewno jest takie proste?

    Niepełnosprawni byliby dopuszczeni do udziału w igrzyskach, gdyby osiągnęli odpowiednie minima (czyli wyniki na poziomie zdrowych, pełnosprawnych olimpijczyków). Tzn. nie ma chyba żadnego zapisu określającego, że olimpiada jest dla zdrowych i jak ktoś nie ma nogi albo nerki, albo ma grypę czy raka, to nie może wziąć udziału - wymagałoby to określenia, od jakiego stadium zaczyna się niepełnosprawność (brak którego organu itp.). Może - o ile osiągnie odpowiednie wyniki sportowe.

    No i Pristorius osiąga. Czyli powodem niedopuszczenia mogłoby być wyłącznie to, że wyniki osiąga dzięki protezom. Czyli - na zdrowy rozsądek - należałoby udowodnić, że gdyby miał nogi, to biegałby gorzej niż na protezach. A tego udowodnić się nie da. Wierzymy w to, bo ktoś tak zasugerował. Nikt nie wie, jak jest naprawdę.

    To jeden aspekt.
    Drugi ma trochę wspólnego z tym, co pisze Emilia. Bo co właściwie by się stało, gdyby w olimpiadach brali udział paraolimpijczycy? I to wszystkich dyscyplin? Jeśli osiągaliby wyniki porównywalne z innymi zawodnikami - chyba nic. Nasz (współczesny) świat utrzymuje, że wyrósł z dzielenia ludzi na białych i nie-białych, mężczyzn i kobiety, hetero - i homoseksualnych, zdrowych i niepełnosprawnych (czyli nie odmawia tym drugim praw społecznych). Czy rzeczywiście igrzyska olimpijskie mają być świętem nadludzi - ideałów bez skazy?

    Nadal nie mam zdania w kwestii Pistoriusa. Z czysto sportowego punktu widzenia jestem na nie, ale w kontekście "ogólnohumanistycznym" - już niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. tylko ze takie protezy to raczej wspomaganie
    i wychodzi na to, ze Pistorius mimo swojej niepelnosprawnosci jest w pewien spoosob nadsprawny

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Oczywiście, że wspomaganie. Wykluczają one jakiekolwiek urazy, przeciążenia, naciągnięcia, skurcze, a już z pewnością nie "działają" jak prawdziwa noga. Nie wiem jak zbudowana jest proteza, ale trudno uwierzyć mi w to, że na nogach z włókna węglowego biega się tak samo jak na tych zbudowanych ze skóry, kości i mięśni. Nie ma co prawda żadnych dowodów, ani na pozytywy, ani negatywny wpływ protez na osiągane wyniki, ale to tylko kolejny arument na "nie". W sporcie nie ma miejsca na przypuszczenia, a pewności w tej kwestii nie będzie raczej nigdy...Trzymam kciuki za zdrowy rozsądek panów z MKOl-u!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Właśnie się zabierałem do napisania notatki o Oskarze. Jego historia jest niezwykła. Ale czy powinien startować w Olimpiadzie ciężko powiedzieć.

    Jego protezy czynią z niego trochę cyborga. Jeśli go dopuszczą do startu to zaraz znajdą się tenisiści z filtrami w oczach i bokserzy z ołowianymi protezami dłoni.

    Z całym szacunkiem do jego osoby to jednak wszyscy biegacze powinni biegać na takich samych nogach, jakkolwiek głupio to nie brzmi :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Wydaje mi się, że jednak chodzi o to jaka przypadłość świadczy o niepełnosprawności. Gdyby chłopak nie miał ręki, to nikt by jego udziału w biegach pewnie nie kwestionował. Natalia Partyka, która urodziła się bez jednego przedramienia, gra w tenisa stołowego na poziomie olimpijskim i z pełnosprawnymi i z niepełnosprawnymi zawodniczkami. Nie ma protezy. Jest jeszcze niepełnosprawna pływaczka, Natalie du Toit, która straciła nogę w wypadku i też ściga się z pełnosprawnymi i to chyba odpinając protezę. W przypadku Pistoriusa ja bym była chyba na nie, niezależnie od tego jak bardzo podziwiam jego zawzięcie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze