Bardzo przepraszam, że nic nowego się tu nie pojawia, ale pochłania mnie nie tylko pochłaniacz, o którym ostatnio pisałam, lecz także skomplikowana instalacja drugiego pochłaniacza:
Na razie nowy nabytek (Dyzio) jest nastawiony dość aspołecznie. Próbujemy przestawić go na program "Akceptacja otoczenia, w tym ludzi i kotów", wyłączając jednocześnie niektóre mało praktyczne funkcje, takie jak "Fochy", "Chowanie się w saunie na cały dzień", "Polowanie na białe futerko w celu pacnięcia łapą" itp. Nie umiem też na razie wyłączyć ani przyciszyć dźwięku ghyyyyy, który rozlega się, kiedy oba pochłaniacze zlokalizowane są zbyt blisko siebie...
Opanowanie sprawnej obsługi Dyzia wymaga czasu, cierpliwości i żmudnego czytania na forach internetowych porad innych użytkowników tego rodzaju sprzętu, ale obiecuję, że w najbliższym czasie coś tu na blogu napiszę. A w międzyczasie, jeśli ktoś z Was ma jakieś doświadczenia w zakresie instalacji kolejnych pochłaniaczy czasu, to proszę o łaskawe podzielenie się nimi :)
to na pewno pochlonie wiele czasu
OdpowiedzUsuń na zawszepowodzenia
Moje naprawdę duże doświadczenie w instalowaniu kolejnych pochłaniaczy podpowiada, że pochłaniacze same dojdą ze sobą do ładu. Nic na siłę. Sprawa wymaga czasu.To jak z katarem leczonym i nie leczonym - przejdzie samo. Musisz się tylko przygotować na to, że ich "związek" będzie przechodził różne fazy. Aktualnie mam dwie pochłaniaczki i dwóch pochłaniaczy i przeżyłam już sojusz jajników przeciwko plemnikom, sojusz młodszych przeciwko starszym, sojusz białych przeciwko czarnym, sojusz plemników przeciwko jajnikom, brak sojuszy, czyli każdy naparza wszystkich pozostałych, jak również napady wielkiej miłości wzajemnej. Tylko o żarcie zawsze żebrzą solidarnie ;-)). Sytuacja zmienia się co kilka tygodni - znaczy nigdy nie jest nudno ;-)).
OdpowiedzUsuń na zawszeA tak na marginesie cudny ten drugi pochłaniacz.
Agnieszka
Opis sojuszy wspaniały, domyślam się, że to tak musi wyglądać.
OdpowiedzUsuń na zawszeU nas znienacka nastąpił rozejm, wąchanie pyszczków i spanie łóżku w odległości pół metra - patrzę i nie wierzę, bo kilka godzin temu wyglądało to o 180 stopni inaczej.
Agnieszka, a dlaczego Ty właściwie nie masz bloga ze zdjęciami stada? :)
U mnie pochłaniacze zawszę występują pojedynczo, więc nigdy nie miałem problemu z synchronizacją. Wiem natomiast, że niektórych funkcji nie da się wyłączyć. Mój obecny pochłaniacz ma funkcję "wycie i zawodzenie z drugiego końca mieszkania" aktywną niemal przez cały dzień
OdpowiedzUsuń na zawszeWidzisz, a może właśnie samoistnemu uruchamianiu tej funkcji zapobiegałaby instalacja drugiego, kompatybilnego pochłaniacza? :))
OdpowiedzUsuń na zawszeOj no to masz co robić ostatnio - z taką ilością nowych nabytków, które w dodatku trzeba ze sobą zaprzyjaźnić. Z drugiej strony mam pytanko - czy przygarnięcie dużej ilości ciepłego, mruczącego futra, które się do ciebie przytuli, to takie małe antidotum na fińską zimę? ;-)
OdpowiedzUsuń na zawszeZima i tak jest fajna, a futra na zasadzie "teraz albo nigdy" - poczułam małą stabilizację po latach przeprowadzek i wyjazdów...
OdpowiedzUsuń na zawszeTak czy inaczej, takie futerka można polecić na każdą porę roku :)